2009-08-08 22:24:57 >> powrót do przeszłościPrzyleciałam dzisiaj wieczorem do Krakowa, gdzie zatrzymałam sie w pustym mieszkaniu rodziców, którzy są na wakacjach. Zaczęłam od spaceru do spożywczego. Po drodze zadziwiła mnie gładkość nowej nawierzchni chodnika, którym to przez lata biegałam by złapać tramwaj do szkoły. Cała uliczka świeżutko wyasfaltowana a wzdłuz niej wybrukowane na czerwono miejsca parkingowe, muszę przyznać, że zmiana na plus. W sklepie, który po raz kolejny zmienił nazwę rzuciłam się na kefir, serki topione, polskie pieczywo, parówki oraz śledzie w śmietanie. Jak ja to dzisiaj wszystko zaczne próbowac to pewno się pochoruje. Ha, wybrałam też pomidory, które musialam sama sobie zważyć i wbić odpowiedni symbol.. i tu się okazało, że nie jestem w stanie go znaleźć. Już miałam nacisnąć obrazek z okrągłym czerwonym owocem, lecz przeczytałam podpis - mandarynki. I gdy tak stałam gapiąc się w te koszmarne rysunki do niczego nie podobne, ani tez w żaden sposób (np alfabetycznie) nie uporządkowane, nagle podszedł do mnie jakiś student ( o dlugich blond włosach) i radosnie stwierdził klikajac palcem poza obszarem moich poszukiwań w klawisz oddzielony trzema rzędami białych kwadracików, "pomidory sa tutaj!" i poszedł dalej. Bardzo miło mi się zrobiło, że jednak istnieją prawdziwi dżentelmeni. Jakoś tak ciepło i sympatycznie odbieram Kraków w ten pierwszy wieczór. Cieszę się, że tu jestem lecz równocześnie odczuwam ogromną tęsknotę sama nie wiem za czym. Czyżby za czasem. który przeminął..? skomentuj (0) |
|
|||||||