2009-07-26 11:03:56 >> generalne porządkiNiedziela - u Anglików to normalny dzień jak każdy inny, ja jednak staram się zwykle go spędzić bardziej "po polsku", tzn "świątecznie" z tradycyjnym rosołem na stole, prace domowe odkładając na sobotę czy inne dni tygodnia. Dzisiaj popełniłam wyjątek, potwierdzający regułę, gdyż wczoraj byłam na wycieczce w Lake District. Przyjemny, pochmurny a zarazem rześki poranek napałał mnie energią do domowych porządków. Umyłam okno w swoim pokoju a zasłony i pościel są w pralce. Komputer i lustra w drzwiach szafy lśnią jak nowe. Zepsuta lampka na biurku wyjechala na śmietnik (wprawdzie to "tylko" przełącznik się zepsuł, lecz stoi tak od pół roku i nie ma co się łudzić, że "ktoś" ją jeszcze naprawi). Szafa oraz pudła, z rzeczami "które mogą się jeszcze kiedyś przydać" przede mną. Za dwa tygodnie lecę na dłużej do Polski i po powrocie chciałabym zastać mój pokój czysty i pachnący swieżością. Gotowy do kolejnego "startu". Pracując w szkole, doświadczam dwa razy w roku "zrywu noworocznego", jednego tak jak wszyscu w okolicach Sylwestra gdy zmiania się data roku w którym żyjemy, drugiego natomiast pierwszego września, gdy rozpoczyna sie nowy rok szkolny. Jako uczennica, zawsze lubiałam te przygotowania wakacyjne; nowe książki i zeszyty oprawiałam w kolorowy papier. Kupowałam nowe wyposażenie piórnika (a czasem nawet i nowy chiński piórnik, jak tylko "rzucili w papierniczym"). Zawsze lubiłam, te wrześniowe powroty i swieże postanowienia oraz nowe zajęcia pozalekcyjne. W tym roku postanowiłam spróbować spawania. Nie jestem jeszcze zapisana, ale podanie o sfinansowanie kursu zostało złożone w "komórce do spraw samodokształcania". :-) Wracam do pracy bo pranie właśnie się wyprało. A popołudniu wybiorę się na długi spacer. skomentuj (0) |
|
|||||||