2010-04-03 22:31:17 >> lekcja szanowania

Od dziecka wpajano we mnie szacunek do innych ludzi. A to ze względu na ich wiek czy wykształcenie, a to pokrewieństwo i inne tym podobne bzdury...
Tak bardzo się tym wszystkim przejęłam, że nie zauważyłam iż należący mi się szacunek "dla samej siebie" gdzieś pominięto.
Morał na dzień dzisiejszy: "SZANUJ SAMEGO SIEBIE!"




skomentuj (0)




2010-02-25 13:48:38 >> zegarynka

Jakos ostatnio stale sie dowiaduje o kolejnych znajomych, ktore spodziewaja sie potomstwa. Wczoraj nawet wpadlam na taka jedna, co to jest jedna z najgorszych matek jakie znam (wiem bo ma juz coreczke) a tu znowu brzuch jej wystaje spod plaszcza...zalamka!

Od razu wtedy zaczynam zastanawiac sie nad soba; dlaczego ja nie mam dzieci? Dlaczego wciaz jestem sama? Wlasciwie do robienia wszystkiego samodzielnie juz sie nawet przyzwyczailam i jakos daje sobie rade.
Jednak zawsze chcialam miec dzieci a tu pustka. Nie przeszkadzaloby mi zajsc w ciaze i samodzielnie wychowywac dziecko, niestety naleze do odpowiedzialnych idealistek i uwazam, ze dziecko powinno miec sensownego (inteligentnego i pracujacega, a do tego zdrowego psychicznie!) tatusia. Co wiecej, musi to byc ktos kogo bym szanowala i bez obrzydzenia polaczyla swoje DNA z jego.. a to juz znacznie wiekszy problem! Jak patrze na niektorych znajomych to w zyciu nie moglabym zaakceptowac ich potomstwa z np grubymi palcami czy ich glupim wyrazem twarzy, ze o braku wrazliwosci nie wspomne.
Czuje, ze moj wewnetrzny zegar pokazuja niewlasciwa godzine, spoznia sie jakos okropnie.
Czy ktos moglby poprawic jego wskazowki..?


skomentuj (0)




2010-02-16 11:26:01 >> upodobanie

Koleżanka pożyczyła mi kilka filmów na DVD i zaczęłam urlopowy maraton filmowy.
Okazało się, iż bardzo spodobała mi się Winona Ryder w "Girl Interrupted"
Winona Ryder

oraz Demi Moore w "G.I.JANE".
Demi Moore G.I.JANKE

Scenę, gdy ta ostatnia pozbywa się długich włosów goląc sobie głowę maszynką uznałabym za erotyczną.
(a o scenie przy kole garncarskich w "Uwierz w ducha" nawet nie wspomnę).

Bardzo podobają mi się szczupłe brunetki z krótkimi włosami, takie "chłopięce typy".
Kobiety zmysłowo piękne i inteligentne zarazem, z głęboką duszą i błyskiem w oku. Bez jakiś zbędnych opakowań czy makijażu.

Parę dni temu, siedząc przy winie z Mandy dowiedziałam się jaką ja mam opinię wśród jej znajomych gay women (nie znoszą gdy je ktos nazywa lezbijkami). Mianowicie, zostałam przez nie zaklasyfikowana jako ta co to może "iść w dwie strony"... i ostrzegły przede mna Mandy.. ;-)

Zastanawiające JAK im to do głowy przyszło? Ha, ale może "coś" w tym jest, kto wie.
"Never say never".
Tylko skąd ja mam wziać taką Demi Moore by to sprawdzić ?


skomentuj (0)




2010-01-22 18:42:35 >> przemijanie

Pojawił się kolejny rok w kalendarzu jak i w dowodzie.
Przmijanie.
Czas stale przyspiesza.
Staram się wyłapać to co sprawia, że czuję sie szczęśliwa. Złapać te krótkie chwile i ich nie puszczać. Skupiać się na pozytywnym a zapominać o tym co boli i kłuje.
Widzę jak bardzo potrzebny jest mi kontakt z ludzmi, co czują podobnie jak ja.
Unikam za to tych co są prostaccy i głośni, choć czasem i oni są potrzebni by przypomnieć o szczęściu życia w pojedynkę.
Żyję swoim własnym tempem, nie może go mi nikt narzucić bo wtedy tracę oddech i się gubię.
Pragne skupić się na tworzeniu. Zatracić się w robieniu czegos z niczego.


skomentuj (0)




2010-01-16 16:52:56 >> 37.00




skomentuj (0)




2009-12-18 15:09:07 >> po co komu rodzina..?

Powoli dochodzę do smutnego wniosku, iż lepiej nie mieć kontaktu z własnymi rodzicami niż być przez nich poniżaną.
Smutne aczkolwiek prawdziwe.
Bardzo trudno jest stanąć przed lustrem i powiedzieć na głos; pochodzę z rodziny DYSFUNKCYJNEJ.
Jednakże wierzę, że ja nie muszę być taka jak oni (może to objaw ogromnej naiwności.. mam nadzieje, ze nie)!
Ludzie, którzy najbardziej mnie w życiu zranili to moi rodzice.
Jestem dorosłą kobieta i postanawiam zakończyć ten ciąg zadawanego bólu.
Nie jest łatwo, ale wierzę, że dam radę; postanawiam ograniczyć swój kontakt z nimi do zera.
Czekają mnie święta w samotności ale za to bez awantur i braku szacunku.




skomentuj (1)




2009-12-03 18:28:37 >> midlife crisis..?

Zaczęłam się dzisiaj zastanawiać czy aby nie dopadł mnie juz kryzys środka życia.
Ostatnio mialam doły po śmierci Stasia a dzisiaj poczułam raczej miłe wibracje, gdy pewien uczeń o błękitnych oczach odwiedził mnie w piecowni.
Najwyraźniej nie chciał nigdzie iść tylko pomimo wielu osób zaglądających do mnie stale stał i robił szkliste oczy :-)
W końcu zapytalam na jakim jest kursie, a jak sie okazało, że na ND2 to zapalila mi sie w glowie czerwona lampka i zapytalam go o wiek.. I okazało się, że ma 17 lat!!! Wymknęło mi sie wtedy, że chyba mógłby być moim synem.. a on że napewno nie. Pośpiesznie, więc wycofałam sie z moich spostrzezeń i powiedzialam żeby juz lepiej sobie poszedł i wypchnęłam biedaczka za drzwi.

Uff ale smieszna sytuacja... siedemnastolatek brzmi dziwnie kusząco.

.. szkoda,że jest naszym uczniem


PS - następnym razem zapytam go kiedy ma urodziny ;-) i stanie sie pełnoletni


skomentuj (0)




2009-12-01 07:52:40 >> 01.XII myślę o Adasiu - Światowy dzień AIDS

Adasiu, nie zdążyłam by się z Tobą spotkać i porozmawiać.
Pozostały jedynie wspomnienia naszych rozmów.
Wspomnienia wspólnych wyjazdów i wyjść.
Myślę często o Tobie i mam nadzieje, że tam gdzie jesteś jest Ci lepiej niż za życia...
Pamiętam moc Twojego zielono-żółtego światła o świcie
Chcę słuchać Twojej pięknej muzyki, brakuje mi Ciebie

http://www.myspace.com/transmittters


http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Falkiewicz

PS - i znowu ktos usunal ze strony informacje o tym ze Adam byl chory na AIDS... Dlaczego??!!


skomentuj (0)




2009-11-30 23:04:07 >> niezrozumienie braku zaufania

Uważam się za osobę otwartą i szczerą. Staram się każdemu dać szansę. Nie dyskryminuję ludzi ze względu na to co robią czy z kim są. 
Wiele już w życiu widziałam i przeszłam. Nic nie jest czarne ani białe.
Nie wiem co właściwie może mnie jeszcze zaskoczyć...
Jest jednak jedno czego absolutnie nie trawię; to KŁAMSTWO i UNIKI! albo jak to niektórzy określają "unikanie mówienia prawdy".
Jestem poprostu chora gdy ktoś kogo obdarowywuję swoim zaufaniem, komu daje swój czas i serce, ktoś komu okazuję troskę mnie zawodzi i zaczyna stosować "uniki".
Jest to dla mnie obrażające, że zamiast powiedzieć mi coś wprost ludzie wolą kłamać i udawać coś innego.
Rani mnie wtedy najbardziej ich brak zaufania do mnie i wiary w moje zrozumienie.
Wolę by mi wprost powiedzieć "najstraszniejszą" prawdę niż najpiękniejsze kłamstwo.
... nie mówiąc mi nic można mnie jedynie stracić
Czekam na szczerą rozmowę




skomentuj (0)




2009-11-29 11:10:00 >> cisza

Czas na ciszę w nowym pustym domu
Relaks samotności
Mieszkanie z samą sobą
Prawie jak u siebie w Krakowie...
Wolność domowości i domowość wolności
Białe ściany
Spokój surowo pachnacego drewna


skomentuj (0)




2009-11-22 23:37:56 >> Poznaje się tylko to, co się oswaja.

Jak znaleźć przyjaciela? Nie ma sklepów z przyjaciółmi, na ebayu ani amazon tez jakoś ich nie ma w ofercie.
Przypomina mi się opowieść o Małym Księciu i lisie. Powoli będziemy się oswajać; krok po kroku zbliżać do siebie
...jeśli mnie oswoisz, będziemy potrzebni jeden drugiemu.
Zaufaj mi proszę i bądź ze mną szczery. Przyjaźni nie da się budować na niedopowiedzeniach



Tagi: przyjaźń
skomentuj (0)




2009-11-21 05:04:04 >> bezsenność

.. i znowu nie śpię od 4tej, pozbierało się jakoś sporo spraw i nie odpuszczają
niezależnie czy jestem zmęczona przed snam, czy wypiję coś czy nie to i tak się potem budzę w nocy i nie mogę juz zasnąć
mam nadzieję, że jak zmienię dom to może będzie łatwiej
popijam ziołową herbatkę i może jak się zrobi jasno to jednak sen powróci


skomentuj (0)




2009-11-16 08:29:52 >> deszczowy poranek

Znowu poniedziałek, kolejny nowy tydzień.
Za oknem wieje i leje deszcz, a ja popijam poranną kawę i nawet się cieszę, że zaraz idę do pracy.
Po weekendzie wypełnionym pakowaniem i sprzątaniem dobrze jest powrócić do rutyny pracowni ceramicznej.
Za chwilę otworzę piec wypełniony szkłem, ciekawe jak się udal wypał.
Dobrze jest mieć pracę, którą się lubi :-)
Życzę miłego tygodnia!




skomentuj (0)




2009-11-12 23:54:29 >> poczucie humoru

Uwaga! Zmiana nastroju o 180 stopni.

Dzisiaj bez smutków i marudzenia.
Udało mi się wieczorem tak szczerze pośmiać i pożartować.
Wspólny śmiech, jest najlepszym lekarstwem na doły i chandry.
Wogóle tak sobie myślę, że może to być sposób na przejście przez trudy życia.

Dziękuję ;-)


skomentuj (0)




2009-11-11 18:07:10 >> niecodzienność samotności

Przyzwyczaiłam się juz do codzienności życia w samotności, jednak w okolicznościach sytuacji niecodziennych nie daje sobie z nią rady. Tak bardzo potrzebuję teraz kogoś bliskiego, kto by mnie wsparł i ze mna pobył. Kogoś kto by sie zainteresował np; czy miałam dzisiaj siłę pomyśleć o jedzeniu albo czy nie chciałabym gdzieś wyjść lub poprostu posiedzieć z kimś w domu i oprzeć się na jakimś bliskim ramieniu.
Czuję, że cała wewnętrznie się buntuję,  chcę krzyczeć, kląć a jednocześnie marzę by mnie ktoś pocieszył i przytulił.


skomentuj (0)




2009-11-08 10:49:09 >> przystanek życie

W piątek odprowadziłam prochy Staszka na Salwator.
Ledwo co zdążyłam bo w Balicach była mgła i lądowaliśmy w Katowicach. Przeżyłam całkiem niezły stresik krążąc nad Pyrzowicami przez 20min - czekając na poprawę warunków w Krakowie. Wiedziałam wtedy, że już jest za późno by zdążyć na pogrzeb zastępczym autobusem linii lotniczych, a nie mogłam zadzwonić do brata by po mnie wyjechał... na szczęście wykazał się inteligencją i już czekał w Pyrzowicach - Dziękuję Bracie!

Bardzo bałam się tego pogrzebu, a szczególnie jakiegoś parafialnego księdza idioty, który zrobiłby z tego groteskową szopkę. Staszek był niewierzący i zapewne wcale nie życzyłby sobie katolickiego pogrzebu.. no ale jego rodzice postanowili innaczej, a do tego grobowiec rodzinny był na cmentarzu kościelnym. Ku memu zdziwieniu jednak msza byla sensowna, prowadzacy kapłan z ogromnym ciepłem w głosie stale bezposrednio zwracal się "do Staszka". Okazało się potem, że był to Paweł - dominkianin, który chodził z nim do klasy w liceum i choć mieszka w Jerozolimie akurat był od poniedzialku w Krakowie.

Stale ciężko mi uwierzyć, że mojego przyjaciela juz poprostu o tak "nie ma".
Chciałabym pójść w to miejsce, gdzie sobie odebrał zycie. Zobaczyć jego ostatni widok. Dotknąć drzewa, które go osłaniało przez sześć tygodni. Zapalić świeczkę.. poszukać z nim kontaktu

(*)


skomentuj (0)




2009-11-04 21:17:20 >> przygotowania do pożegnania

Zupełnie nie umiem się odnaleźć w przygotowaniach do pożegnania Staszka.
Pogrzeb w piątek w Krakowie, lecę o świcie a wracam w sobotę. Najchętniej wróciłabym jeszcze tego samego dnia, ale niestety nie ma lotów... Nie chcę widzieć się z nikim (poza Wojtkiem - bratem Stasia). Nie mam ochoty na rodzinne spotkania ani na spacer po Krakowie. Lecę by pożegnać się z Przyjacielem. Właściwie to wcale nie chcę sie z nim żegnać.
Mierzę czarną garsonkę, którą ostatni raz miałam na sobie ponad dwa lata temu podczas rozmowy o pracę w collegu. Czarny sweterek pozyczyłam już od sąsiadki. Koleżanka z pracy obiecała przynieść jutro "coś stosownego na głowę".
Staram się "być dzielną". Najważniejsze by nie zacząć zbyt wiele myśleć i nie rozkleić sie nad samą sobą.
Nie mam przecież NIKOGO kto by mnie teraz wsparł. Telefon milczy jak zaklęty, skrzynka e-mailowa tez pusta, a na gadu nikt sie nie odzywa.
Do tego ta cała przeprowadzka, jakis horror poprostu.. I to pytanie; "Czy ktoś mi wogóle pomoże"?
"Prawdziwych przyjaciół poznaje sie w biedzie".

Moim najblizszym przyjacielem był Stasiu. Jak było źle albo gdy chciałam poprostu pogadać dzwoniłam do niego.
A teraz do kogo mam zadzwonic?

Dlaczego jest tak "nieciekawie"?




skomentuj (1)




2009-11-03 12:46:22 >> PS - opadły liście

Właśnie się dowiedziałam, że opadłe w zeszłą niedziele liście odkryły tajemnicę zniknięcia mojego przyjaciela Staszka.
Odsunęły zasłonę jego samobójstwa przez powieszenie...
Trudno się jest pogodzić ze śmiercią tak młodego człowieka
Żegnaj Stasiu! Obyś był szczęśliwszy tam gdzie sie znalazłeś.

[']


skomentuj (1)




2009-11-03 09:03:39 >> odloty

Bardzo lubię ogladać świat z okna samolotu. Lecąc nabiera sie dystansu do rzeczy z typu przyziemnych. Bo jak tu rozmyślać o przeprowadzce albo pracy podziwiajac pasma górskie przebijające się ponad chmury..? Panorama Tatr zachwyciła mnie wczoraj podczas lotu. Pierwszy raz widziałam też krawędź przesuwającego się z zachodu frontu chmur. Zjawisko iście nieziemskie; raptem na bezchmurnej przestrzeni pojawiło się ostrze krawędzi cienkiej, białej płaszczyzny, coś jakby patrzeć na przełamaną taflę lodu na jeziorze, równocześnie widząc to co jest pod nią.
Jesienny odlot! Polecam.


skomentuj (0)




2009-11-01 20:42:12 >> opadły liście

Zaczął się listopad i zgodnie z nazwa miesiąca, zaraz po nocnym przymrozku, opadła wiekszość liści z drzew. Utworzyły one na chodnikach złocisty, miękki dywan, po którym spacerowali krakowianie. Dzień Wszystkich Świętych był chłodny lecz słoneczny. Na błękitnym niebie nie było ani jednej chmurki. W takiej to aurze wybrałam się w samo południe na cmentarz na Salwatorze zapalić lampkę mojej babci. Po drodze przypomnialo mi sie jak kiedyś tam spotkałam Staszka, dzisiaj też się za nim rozglądałam lecz niestety nigdzie go nie było.. przechodziłam tez obok łąki pod Kopcem, gdzie jako nastolatka, pierwszy raz całowałam się z kims wtedy dla mnie bardzo waznym.. ach to były czasy!
Dzień pełen wspomnień.

Wieczorem pojechałam na Rakowice - bardzo lubię ten cmentarz po zmroku. Na bezchmurnym niebie górowała tarcza księżyca u stóp, którego rozciagało się morze zniczy. Odwiedziłam drugą babcie (której nigdy nie znałam), potem w ciemnosciach trafiłam na grób męża mojej chrzestnej, aż w końcu rozpoczęłam poszukiwania grobu Marcina, mojego kolegi z liceum, który zmarł niecałe trzy tygodnie temu. Grób odnalazłam i bardzo się wzruszyłam widząc jego nazwisko wśród kwiatów na płycie. Żegnaj Marcinku...

Wychodząc z cmentarza odwiedziłam groby Marka Grechuty i Piotra Skrzyneckiego.

Koniec wspomnień.

Jutro powrót do teraźniejszości


skomentuj (1)




2009-10-28 13:13:13 >> wstążeczki

Dzisiejsze przedpołudnie spędziłam sortując w pracy kolorowe wstążeczki i tasiemki.
Były wrzucone do wielkiego pudła i ze sobą poplątane, zupełnie jak ludzkie istnienia.
Różnej długości i szerokości, delikatne lub sztywne, lśniące oraz matowe, niektóre gładkie, inne aksamitne albo z jakimś wyhaftowanym szlaczkiem rozpoznawczym. Część z nich pokryła już wilgoć i pleśń, pojedyńcze kusiły blaskiem złotej nitki. Były ich setki.

Zadanie jak dla Kopciuszka a jednak pasjonujące. Medytacja różnorodności.

A Ty z jaką wstążką byś się utożsamił/a?

Ja stale szukam swojej, aczkolwiek najbardziej moją uwagę przykuła elegancko skromna i wąska, jednocześnie bardzo zmysłowa w dotyku granatowa aksamitka. Nie wiem tylko jaka była długa bo koniec gdzieś się zaplątał...




skomentuj (0)




2009-10-25 11:39:12 >> zmiana czasu

Dzisiejszej nocy zmienilismy czas. Dostaliśmy dodatkowa godzinę od życia w prezencie. Oczywiscie zostanie nam ona odebrana na wiosnę ale teraz mogliśmy sobie pozwolić na dodatkowe przyjemnosci. Jedni bawili się dłużej na mieście, inni na wcześniejszych Halloween party.. a ja pozwoliłam sobie na odespanie niewyspania przyjemnosci poprzedniej nocy ;-)
Czas zimowy pozwala nam zwolnić tempo i otworzyc bardziej na samego siebie.
Ja powróciłam do mojego bloga i do swoich przemysleń.
Dzisiaj zamierzam kontemplować ogień popijając przy tym czerwone wino.
Czy jest ktoś chętny by dorzucić swoje mysli do kominka?
Zapraszam!




skomentuj (0)




2009-10-23 19:16:07 >> w nastroju do zakochania

Szłam sobie dzisiaj popołudniu wzdłuż rzeczki z siatami pełnymi zakupów z pobliskiego sklepu. Szurałam radośnie nogami wśród opadłych lisci. I oto pojawiła się w mojej głowie myśl, iż jestem w pełnej gotowości do zakochania. Właściwie już nieomal czuję sie zakochana tyle, że nie wiem jeszcze w kim... ciekawe czy załapuję sie w tym stanie na angielskie okreslenie "vulnerable"?

Nie wiem czy to co się ze mna teraz dzieje to wpływ romantycznej jesieni oraz coraz dłuższych wieczorów czy może zwykła, ludzka potrzeba przytulenia się do kogoś przy coraz niższej temperaturze za oknem.

Na "wszelki wypadek" zakupiłam sobie termofor - mój pierwszy w życiu, w stylu norweskiego sweterka z golfem, czerwony w białe snieżynki :-)

Ale czy można zakochac się w termoforku?


skomentuj (0)




2009-09-20 22:20:31 >> wrześniowo

Przez wakacje zawiesiłam pisanie bloga i właśnie sobie uświadomiłam, że juz trzy tygodnie temu z nich powróciłam a tu ani jednego wpisu! Obiecuje "nadrobić zaległości", gdyż przemysleń wiele się przez ostatnie sześć tygodni nazbierało.
Tymczasem pozdrawiam ciepło, wrześniowo.


skomentuj (0)




2009-08-08 22:24:57 >> powrót do przeszłości

Przyleciałam dzisiaj wieczorem do Krakowa, gdzie zatrzymałam sie w pustym mieszkaniu rodziców, którzy są na wakacjach.
Zaczęłam od spaceru do spożywczego. Po drodze zadziwiła mnie gładkość nowej nawierzchni chodnika, którym to przez lata biegałam by złapać tramwaj do szkoły. Cała uliczka świeżutko wyasfaltowana a wzdłuz niej wybrukowane na czerwono miejsca parkingowe, muszę przyznać, że zmiana na plus.

W sklepie, który po raz kolejny zmienił nazwę rzuciłam się na kefir, serki topione, polskie pieczywo, parówki oraz śledzie w śmietanie. Jak ja to dzisiaj wszystko zaczne próbowac to pewno się pochoruje. Ha, wybrałam też pomidory, które musialam sama sobie zważyć i wbić odpowiedni symbol.. i tu się okazało, że nie jestem w stanie go znaleźć. Już miałam nacisnąć obrazek z okrągłym czerwonym owocem, lecz przeczytałam podpis - mandarynki. I gdy tak stałam gapiąc się w te koszmarne rysunki do niczego nie podobne, ani tez w żaden sposób (np alfabetycznie) nie uporządkowane, nagle podszedł do mnie jakiś student ( o dlugich blond włosach) i radosnie stwierdził klikajac palcem poza obszarem moich poszukiwań w klawisz oddzielony trzema rzędami białych kwadracików, "pomidory sa tutaj!" i poszedł dalej.
Bardzo miło mi się zrobiło, że jednak istnieją prawdziwi dżentelmeni.
Jakoś tak ciepło i sympatycznie odbieram Kraków w ten pierwszy wieczór.
Cieszę się, że tu jestem lecz równocześnie odczuwam ogromną tęsknotę sama nie wiem za czym. Czyżby za czasem. który przeminął..? 


skomentuj (0)




2009-08-06 08:37:55 >> prezent prawdę Ci powie

Leżąc w łóżku w bezsenną noc rozmyślałam o tym jakie najbardziej dziwaczne prezenty otrzymałam w życiu od moich mężczyzn. Zdarzyły się one zarówno z jakiejś okazji jak i bezokazyjnie. A oto lista top three:

- alarm przeciwdymowy (na urodziny)

- żarówka do ciemni (na urodziny)

- plastry na nos + spray do gardła przeciw chrapaniu (spontanicznie po pierwszej wspólnej nocy, choc ponoć wcale prawie nie chrapię w opinii "innych"- mnie samej trudno ocenić)
Była jeszcze książka o II-giej wojnie światowej wraz z najtańszymi skarpetkami z Tesco w kolorze wściekło różowym, którego nie znoszę na Walentynki
 
I wniosek nasuwa mi się jeden, trzeba było z tymi wszystkimi panami "skończyć" już wtedy, zanim oni skończyli ze mną, gdyż te wszystkie "romantyczne" upominki demaskowały ich zaangażowanie i prawdziwe uczucia jakie do mnie żywili. Prezent prawdę Ci powie!

Tagi: prezent prawdę ci powie
skomentuj (8)




2009-08-01 11:02:04 >> sobota

Ostatni weekend przed odjazdem na urlop do Polski. Miałam się "zorganizować", wstać wcześnie i przygotować listę rzeczy do zrobienia... a tymczasem dopiero co się obudziłam a już prawie 11-ta. Narazie piję poranną kawę i szkicuję "last minute" plan weekendowy. Zupełnie to do mnie nie podobne.
A "backon bubble machine" nadal w sferze wirtualnej, gdyż żadna paczka jeszcze do mnie nie dotarła... a może mi się to tylko przyśniło? ;-)

dopisane ok godz 13tej - A jednak "sen się ziścił!" i paczka wielkości pudełka na buty została dostarczona przez listonosza




skomentuj (0)




2009-07-29 07:46:50 >> niezwyczajna przysługa

Wczoraj wieczorem zostałam poproszona przez moją przyjaciółkę z Polski o pewną nietypową przysługę; mianowicie o zakup online w Anglii "urządzenia", które ona chce komuś podarować w prezencie a da się to cudo kupić tylko w UK. Ha! Jak usłyszałam o co chodzi o mało nie spadłam z krzesła i nie popłakałam się za śmiechu (czego i Wam życzę).
"Bacon bubble machine" - tak brzmi w oryginale, a oznacza maszynkę do robienia baniek mydlanych o smaku bekonu dla psa!
I co? Wpadlibyście na cos takiego?! ... bo ja w zyciu
Miłego, wesołego dnia!


skomentuj (0)




2009-07-28 19:36:26 >> porcelana

Miałam dzisiaj super dzień w pracy; udało mi się zmobilizować i usiąść przy kole garncarskim i toczyć przez parę godzin.
Kocham to a jednak stale "mam coś ważniejszego" do zrobienia.
Dzisiaj urzekałam się pięknem porcelany. Cudowny materiał, plastyczny i gładki jak śmietana.
Poza garnuszkami (do których jutro dorobię uszka) wytoczyłam też misę na owoce oraz wysoki smukły wazon, pobijając ograniczjącą mnie wysokość 18cm aż o 7cm :-)
Wyjazd na "Potfest in the Park" zeszłej soboty jednak się opłacił.
Wiem, że chcę tworzyć czyste/proste, użytkowe formy w porcelanie. No może warto byłoby je czasem zestawić lub połączyć z drewnem, np czereśni...
Ach znowu powracają marzenia o drewnianym domku z pracownią ceramiczna z wielkim szklanym oknem na las albo na jezioro (tak jak w USA w Maine w 2001) oraz ze stolarnią za ścianą... no czasem zakłóca je jeszcze wizja loftu w Krakowie, gdzie mogłabym prowadzić kursy toczenia, tworzyć i mieszkać zarazem.

Już się cieszę na jutro by wstać wcześnie i biec do pracowni :-)
Pozdrawiam ciepło


skomentuj (0)




2009-07-26 11:03:56 >> generalne porządki

Niedziela - u Anglików to normalny dzień jak każdy inny, ja jednak staram się zwykle go spędzić bardziej "po polsku", tzn  "świątecznie" z tradycyjnym rosołem na stole, prace domowe odkładając na sobotę czy inne dni tygodnia.
Dzisiaj popełniłam wyjątek, potwierdzający regułę, gdyż wczoraj byłam na wycieczce w Lake District.

Przyjemny, pochmurny a zarazem rześki poranek napałał mnie energią do domowych porządków.
Umyłam okno w swoim pokoju a zasłony i pościel są w pralce. Komputer i lustra w drzwiach szafy lśnią jak nowe. Zepsuta lampka na biurku wyjechala na śmietnik (wprawdzie to "tylko" przełącznik się zepsuł, lecz stoi tak od pół roku i nie ma co się łudzić, że "ktoś" ją jeszcze naprawi). Szafa oraz pudła, z rzeczami "które mogą się jeszcze kiedyś przydać" przede mną.
Za dwa tygodnie lecę na dłużej do Polski i po powrocie chciałabym zastać mój pokój czysty i pachnący swieżością. Gotowy do kolejnego "startu". 
Pracując w szkole, doświadczam dwa razy w roku "zrywu noworocznego", jednego tak jak wszyscu w okolicach Sylwestra gdy zmiania się data roku w którym żyjemy, drugiego natomiast pierwszego września, gdy rozpoczyna sie nowy rok szkolny. Jako uczennica, zawsze lubiałam te przygotowania wakacyjne; nowe książki i zeszyty oprawiałam w kolorowy papier. Kupowałam nowe wyposażenie piórnika (a czasem nawet i nowy chiński piórnik, jak tylko "rzucili w papierniczym"). Zawsze lubiłam, te wrześniowe powroty i swieże postanowienia oraz nowe zajęcia pozalekcyjne. W tym roku postanowiłam spróbować spawania. Nie jestem jeszcze zapisana, ale podanie o sfinansowanie kursu zostało złożone w "komórce do spraw samodokształcania". :-)

Wracam do pracy bo pranie właśnie się wyprało. A popołudniu wybiorę się na długi spacer.


skomentuj (0)

 



t36i6blog

ksiega gosci

2010
kwiecień
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec


Tagi